Topory
Toporiada
Złote Topory
Rawa Gra Szanty
Teraz jest 21 sty 2018, 13:27

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: "Po drugiej stronie lustra"
PostNapisane: 12 wrz 2008, 13:01 
Offline
Postrach tajgi
Postrach tajgi
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 maja 2008, 13:09
Posty: 390
Lokalizacja: Łódź
Polubił post: 0 razy
Polubiono jego post: 35 razy
Zapach słodkich, soczystych, leśnych malin uderzał w końcówki nerwów. Bobudzał umysł do działania. Wyobraźnia tak silnie je stworzyła, tak mocno kzała wierzyć umysłowi, że o mały włos a ciało dało by się nabrać. Usta już połykały delikatne małe owoce, język już subtelnie je muskał.

Czar prysł.

Ciemność powoli stawała się znośna, zapach mordował resztki jaźni mówiącej, że to sen.
To nie jest sen i właśnie sobie to powolutku uzmysławiałam.
Umysł zaczął wytwarzać już możliwe wszystkie szanse, za i przeciw, uda się bądź nie. Wzrok przyzwyczaił się do ciemności.
Nie jestem tu sama. Więc albo mnie złapano z innymi podobnymi mi albo wrzucono do jakiś przerażających półludzi. Na tych zawsze mam sposób. Nie tkną mnie. Nie potym co zobaczą. Tylko ten tam. Jest dziwny. Nie czuję go. Widzę ale jakoś inaczej jest odbierany, przeraża i jednocześnie pociąga, jak płomień zakochaną w nim ćmę. Kim jest i czemu jest tu wraz ze mną.

Zamykam oczy.

Skupienie musi przyjść skupienie tylko tam w obrębie jestestwa jestem wstanie się bronić. Tylko w nim mam szansę na jakąkolwiek walkę. Muszę muszę wreszcie przezwyciężyć strach.


Otwieram oczy. Wzrok. Inny. Chłodny. Martwy.

Jestem gotowa.

_________________
Obrazek


Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Po drugiej stronie lustra"
PostNapisane: 12 wrz 2008, 21:02 
Offline
Conan™ Seria Limitowana
Conan™ Seria Limitowana
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 maja 2008, 20:29
Posty: 1341
Lokalizacja: Rawa Mazowiecka
Polubił post: 4 razy
Polubiono jego post: 195 razy
Ooo jeszcze jedna... wprost wybornie. Ci parszywi nędznicy pewnie nie odróżniają elfa od kobiety. Jak widzą szatę to im się imaginuje, że mają niewiastę przed oczami. Co za degrengolada. Wsadzili mnie do babskiej ciupy. Ktoś za to zapłaci! Klnę się na Pasje, że na szerszeniu się nie skończy!

Verminas siedział oparty o ścianę. Spod kaptura zdało się słyszeć stłumione parsknięcie. Na blado opalizującym palcu wskazującym elfa przysiadł świetlik. Było coś niepokojąco celowego w sposobie w jaki małe świecące owady krążyły wokół postaci. Verminas stracił zainteresowanie wszystkim oprócz świetlika.

Moi dumni, mali żołnierze... Poczekamy. One wkrótce zaczną gadać. Oczywiście nie ze mną. Ze mną nikt nie rozmawia. Mnie się tylko oznajmia. Ale zaczną w końcu pytlować między sobą. Może chociaż uda się coś podsłuchać. Chociaż... nie wyglądają, jakby coś wiedziały...

_________________
Religion is like a penis. It's fine to have one and it's fine to be proud of it, but please don't whip it out in public and start waving it around... and PLEASE don't try to shove it down my child's throat.


Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Po drugiej stronie lustra"
PostNapisane: 15 wrz 2008, 01:27 
Offline
Boski Arcyrozjebca +k1200
Boski Arcyrozjebca +k1200
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 maja 2008, 12:31
Posty: 4927
Lokalizacja: Rawa Mazowiecka
Polubił post: 587 razy
Polubiono jego post: 239 razy
Ponieważ ze względu na zamieszanie związane z bardzo długą przerwą oraz rotacją w składzie informuję,że w jednej celi znajdują się: Kraszan, Ślimak i Shila(dla ułatwienia cela 1) natomiast w drugiej Farai, Sadam i Drwiciel(cela 2).
Chciałbym także prosić o edycję i pisanie postów w sposób zaproponowany przez Sadama: zwykły tekst - opis, kursywa - przemyślenia, pogrubiony - dialogi.
-------------------------------------------------------------------------------------
Wszystkie opisane poniżej wydarzenia mają miejsce kilka godzin od Waszego "przybycia". Dokładniejszy czas jest dla Was nie do określenia.
Cela 1
Fragment bocznej ściany otwiera się ukazując niewielki otwór, przez który przekradają się promienie kryształu świetlnego. Przez chwilę widzicie się trochę lepiej, możecie także przyjrzeć się dokładniej miejscu swojego odosobnienia. Wbrew pierwszemu wrażeniu nie jest ono całkowicie puste. Przy przeciwległej ścianie znajdują się trzy kamienne prostokąty mające prawdopodobnie służyć jako posłania, leżą na nich także koce i poduszki, wyglądają na w miarę czyste.

Z otworu dobiega dźwięk:
- Odsunąć się! Posiłek!
Następnie przez otwór na drewnianej łopacie podane są Wam trzy porcje jedzenia(ser,chleb, owoce,płaty suszonego mięsa) oraz pokaźny dzban wina.

Da się słyszeć także uwagę skierowaną do kogoś po drugiej stronie otworu:
-Thunfer zapal im kryształ, niech mają, chociaż tyle,wiele ich już dobrego nie czeka... Bądź krasnoludem...
W odpowiedzi słychać było jakieś niewyraźne burknięcie brzmiące mniej więcej w stylu:- Miękkie serce, twarda rzyć, ale jednocześnie znajdujące się w suficie niewielkie odłamki kryształów świetlnych rozbłysły,przyjemnym niezbyt intensywnym pomarańczowym światłem. Światło jest tak delikatne i stopniowo jaśniejące,że prawie Was nie oślepiło.
Otwór w ścianie zaczyna się powoli zamykać...

Cela 2
Ściana, przez, którą tu weszliście otworzyła się błyskawicznie. Światło z korytarza sprawiło,że na chwilę musieliście odwrócić wzrok. Po chwili ujrzeliście sylwetki pięciu krasnoludów: dwóch ma naładowane kusze,jeden coś w rodzaju wekiery, kolejny strojem przypomina maga żywiołów, ostatni zaś dzierży w dłoni pergamin. Właśnie ten oznajmia tubalnym,ale poważnym i urzędowym tonem:
W imieniu trybunału nadzwyczajnego powołanego na czas wojny w związku z zawieszeniem praw i wolności obywatelskich uznajemy Hectora,adepta dyscypliny wojownik 6 kręgu winnym wielokrotnego morderstwa oraz skazujemy na śmierć przez ścięcie Toporem. Zgodnie z dekretami królewskimi wyrok zostanie wykonany nie później niż w przeciągu 24 godzin od skazania. W tym wypadku niezwłocznie – dodaje po chwili.
Słowa krasnoluda jeszcze nie umilkły, kiedy skazaniec przebywający z Wami w celi poderwał się prawdopodobnie chcąc rzucić się na prześladowców. Byli jednak chyba na to przygotowani. Jednocześnie wystrzeliły dwie kusze,których bełty rozjarzyły się w locie czerwonym światłem trafiając Hectora w okolice głowy i serca. Bezwładnie osunął się na podłogę. Poczuliście nieprzyjemny swąd palonego białka.

Sytuacja może kusić. Strażnicy mają teraz rozładowane kusze, mag prawdopodobnie rzucił zaklęcie, może by tak spróbować ucieczki? zwłaszcza,że szanse na wyjście stąd po tym, co teraz zobaczyliście wydają się być marne. Z drugiej strony jak wydostać się samotnie z tego podziemnego labiryntu...
-Mógł zginąć jak adept - powiedział spokojnym pozbawionym emocji, głosem krasnolud z pergaminem.

_________________
Dajcie żyć po swojemu - grzesznemu,
A i świętym żyć będzie przyjemniej!

Boże, daj mi pogodę ducha abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniał to, co zmienić mogę, i mądrość, abym odrózniał jedno od drugiego. - Marek Aureliusz


Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Po drugiej stronie lustra"
PostNapisane: 15 wrz 2008, 08:32 
Offline
Conan™ Seria Limitowana
Conan™ Seria Limitowana
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 maja 2008, 20:29
Posty: 1341
Lokalizacja: Rawa Mazowiecka
Polubił post: 4 razy
Polubiono jego post: 195 razy
No, no, jedzonko oświetlenie i miłe posłanko. Jak miło. Tylko patrzeć aż dziewki nadobne sprowadzą. Hmmmm...

Verminas zlustrował celę.

A może już sprowadzili. Ha. Ha. Ha.

Postać w czerni uniosła się powoli. Świetlik obserwowany w pełnym świetle nie jest już pięknym zielonym punkcikiem światła tylko obleśnym robalem.

Możecie odpocząć. Głos był ledwie słyszalnym szeptem. Jednak owady zaczęły powoli odlatywać.

Teraz w świetle kryształów oczom współtowarzyszek ukazał się wysoki szczupły elf o perłowo-opalizującym kolorze skóry. Jego aksamitna czarna szata pokryta wzorami wyszywanymi srebrną nicią w skutek ostatnich wydarzeń uległa lekkiemu przybrudzeniu. Z obszernych rękawów wystawały szczupłe dłonie owinięte w przybrudzone bandaże. Verminas z pietyzmem poprawił głęboki kaptur. Spojrzał przelotnie na twarze uwięzionych wraz z nim kobiet. Przez moment miał minę jakby chciał coś powiedzieć, ale najwyraźniej się rozmyślił, machnął ręką i skierował się w stronę posiłku.

Jedzonko. Czemu by nie?

_________________
Religion is like a penis. It's fine to have one and it's fine to be proud of it, but please don't whip it out in public and start waving it around... and PLEASE don't try to shove it down my child's throat.


Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Po drugiej stronie lustra"
PostNapisane: 15 wrz 2008, 11:24 
Offline
Postrach tajgi
Postrach tajgi
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 maja 2008, 13:09
Posty: 390
Lokalizacja: Łódź
Polubił post: 0 razy
Polubiono jego post: 35 razy
Chłodny wzrok mknął po sali niczym te wstrętne robale latające wkoło nad tym kimś w drugim kącie celi.

Kim on jest, czy współtowarzyszem niedoli, czy sadystycznym wrednym [brak kultury], który właśnie pastwi się nade mną wymyślną torturą.

Wstała, powolutku przy ścianie, tak by nikt nie widzał jej ciała. Brudna, wystraszona, powolutku zbliżyła się do miejsca słabo oświetlonego kryształem.

Jesteś... jesteś więźniem jak i ja?

Stojąc z dala cichutko, prawie szeptem wypowiedziała słowa, niepewnie, jakby czekała, aż owady latające wokoło postaci z mankietami jak żakeria miejska, zaatakują.

_________________
Obrazek


Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Po drugiej stronie lustra"
PostNapisane: 15 wrz 2008, 12:51 
Offline
Conan™ Seria Limitowana
Conan™ Seria Limitowana
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 maja 2008, 20:29
Posty: 1341
Lokalizacja: Rawa Mazowiecka
Polubił post: 4 razy
Polubiono jego post: 195 razy
Na twarzy Verminasa zatańczyły emocje. Zdziwienie, konsternacja, zaduma, chęć powiedzenia czegoś poparta dość nerwową gestykulacją, potem zniechęcenie...

Jak ja do cholery mam odpowiedzieć na TAKIE pytanie?!

I znowu zaduma...

Więźniem... Głos jakby nieobecny, dobiegający z oddali. O tak... jestem więźniem...

Chociaż nie wydaje mi się, że tak jak ty.

Verminas przyglądał się kobiecie z uprzejmym zainteresowaniem.

_________________
Religion is like a penis. It's fine to have one and it's fine to be proud of it, but please don't whip it out in public and start waving it around... and PLEASE don't try to shove it down my child's throat.


Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Po drugiej stronie lustra"
PostNapisane: 15 wrz 2008, 16:36 
Offline
Katowski No. 666
Katowski No. 666
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 05 wrz 2008, 15:20
Posty: 792
Lokalizacja: Ułan Bator!
Polubił post: 55 razy
Polubiono jego post: 11 razy
Ból.. Ból? Ból był teraz ostatnią rzeczą, która przyszła by mu na myśl. Szybował nad najwyższymi górami, rwącymi rzekami, gęstymi lasami. Zdawało mu się, że mknie szybciej od światła. Czuł na twarzy tą ogromną ilość powietrza, przez którą przebijał się z każdą sekundą. Co dziwne, nie zapierała mu ona tchu w piersiach, nie musiał nawet mrużyć oczu. Czuł się niczym ptak, nawet więcej, niematerialna istota, iskierka życia mogąca w ciągu ułamka sekundy pokonać miliony kilometrów. Nie miał konkretnego celu.. podróżował, zwiedzał, podziwiał...

Mijał ze świstem w uszach górskie chatki, tłoczne miasta, stare świątynie.. Widział uliczne bójki, chwile uniesienia w sypialnych łożach, bogaczy na swych dworach i żebraków gnijących w rynsztokach. Zaglądał alchemikom do ich kociołków, czuł zapach spalenizny po świeżo rzuconej przez maga kuli ognia, słyszał szczęk broni ćwiczących fechmistrzów. Jednak czuł się tu obco. wiedział, że nie pochodzi stąd, nie tu jego miejsce. Ten świat to tylko ścieżka prowadząca do lepszego, wyższego celu. Został rzucony na głęboką wodę, prosto legowisko grozy i bólu. Ta egzystencja to jego próba, test ostateczny. Wszelkie trudności, wszystkie kłody rzucane pod jego nogi to próba na drodze do doskonałości. Czuł niepohamowaną chęć powrotu do korzeni, odcięcia się od tego spaczonego, brudnego świata. Chciał być wolny.


Momentalnie wzbił się jeszcze wyżej, głową przebił chmury, czuł jak miękki, ciepły puch otula go całego, szum w uszach się nasilał, nasilał.. był nie do wytrzymania. Nagle! Jak za dotknięciem magicznej różdżki.. Wszystko ucichło. Nastała... Cisza.. Niewyobrażalna cisza. Miła odskocznia od tej przeraźliwie świszczącej kakofonii tam na dole.Czuł miły chłód, był zawieszony w próżni, otoczony przez nieprzeniknioną ciemność. Cisza.. była nieznośna, przenikliwa, przysłaniająca rozum. Natomiast szum w głowie był niczym echo w ogromnej i pustej komnacie. Xan wisiał tak dłuższą chwilę, nie myśląc kompletnie o niczym... Po czym, wokół niego powoli zaczęły pojawiać się jarzące punkciki.. Jeden.. dokładnie nad jego głową.. Chwila.. Drugi! Zaraz obok tego pierwszego.. Trzeci i czwarty pod nogami.. Coraz szybciej.. Piąty, szósty, siódmy po lewej i prawej stronie.. Ósmy! Dziewiąty! Dziesiąty! Piętnasty! Dwudziesty! Setny! Świecące punkciki zaczęły otaczać go ze wszystkich stron. Rozjaśniały ciemność. Otaczająca go czerń zmieniła się w ciągu kilu sekund w śnieżną biel, w rażące światło.. Xan na moment przymknął oczy, a gdy je otworzył.. Nie mógł wyjść z podziwu....

Wszystko nagle rozbłysło ferią barw. Nie było tak statyczne jak zawsze. Jednorożec w pełnym galopie starał się zgubić goniącego go Lwa, Byk szarżował na Perseusza, Orion prężył swe mięśnie, by zaimponować Kasjopei, Wielki Wóz, piękny niczym królewska karoca, pędził górskimi ścieżkami, Psy Gończe polujące na Lisa.. To wszystko było takie realne, prawdziwe.. Piękne.. Lecz wszystko co dobre, szybko się kończy.. Nagle.. Został ściągnięty w dół, jakby jakaś magiczna siła ciągnęła go za nogi. Xan rozpaczliwie próbował jeszcze zostać tam kilka chwil, lecz to nic nie dawało... spadał.. spadał w bezdenną otchłań... spadał.. spadał... spadał....... ..... .... .. ... .. . .. . .

Arghhh... Xan poczuł przeszywający ból w całym ciele... Jęknął głośno.. po czym.. obudził się. Był cały i zdrowy na szczęście. Czuł swąd palonego ciała.. Jakież było jego zdziwienie, kiedy ujrzał swego towarzysza celi leżącego martwego na ziemi, szarpanego przez spazmatyczne drgawki.. to resztki życia uchodzące z ciała. Jakież było jeszcze większe zdziwienie, kiedy zobaczył nowego współwięźnia oraz stojących w przejściu pięciu krasnoludów. Był kompletnie oszołomiony, jedną nogą jeszcze w innym świecie... Nie potrafił wykrzesać z siebie ni słowa.
Tylko myśli mnożyły się w jego głowie, szukając ujścia. Oto twoja chwila prawdy.. czas próby..

_________________
Obrazek


Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Po drugiej stronie lustra"
PostNapisane: 15 wrz 2008, 22:48 
Offline
Polucja drwala
Polucja drwala
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 maja 2008, 17:24
Posty: 237
Lokalizacja: Kraków
Polubił post: 0 razy
Polubiono jego post: 0 razy
Kiedy w pomieszczeniu rozjaśniło się, można było zauważyć, że druga kobieta w celi jest elfką. Blada, niemal biała skóra przybrała osobliwy odcień w nikłym świetle. Przyglądała się z zaciekawieniem parce uwięzionej razem z nią. Kosmyk złocistych, długich włosów odgarnęła za szpiczasto zakończone ucho. Ziewnęła, zasłaniając usta dłonią, po czym wstała i przeciągnęła się. Niewysoka, drobnej postury, z pewnością nie przyciągała wzroku w tłumie. Jedyne co mogłoby w jej powierzchowności zaciekawić obserwatora, to ładne, błękitne oczy. Reszta była w najlepszy razie przeciętna. Wąskie biodra, patykowate kończyny, niewielki biust. Podeszła do przyniesionego posiłku. Po osóbce takiej postury można było spodziewać się niezdarności. Jednak jej ruchy były płynne, niemal kocie. Wybrała sobie wszystkiego po trochu i wróciła na swoje miejsce.
Radzę coś przekąsić. Kto wie, co nas czeka...
Powiedziała uprzejmie i z uśmiechem, wgryzając się w kawałek sera. Ubrana w zwykły strój podróżny, zajadająca z zadowoleniem posiłek, sprawiała wrażenie jakby przyprowadzono ją tu na jakąś wycieczkę, bądź też odpoczynek.
Ciekawe czego od nas chcą... Czego chcą ode mnie...

_________________
Obrazek


Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Po drugiej stronie lustra"
PostNapisane: 16 wrz 2008, 08:37 
Offline
Postrach tajgi
Postrach tajgi
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 16 maja 2008, 13:09
Posty: 390
Lokalizacja: Łódź
Polubił post: 0 razy
Polubiono jego post: 35 razy
Ona radzi, co za idiotka, jaka kretynka, wsadzili mnie tu bóg wie za co a ona mi radzi przekąnsić, i jeszcze ten matoł, głupi jakiś elf, paralityk w ciuchu sprzed miliona lat, pewnie jest chory albo co gorsza zarażony jakimś syfem i dlatego robale nad nim latają

Podchodzę do drzwi, miejsca gdzie powinny być drzwi, i zaczynam walić pięściami w ściane, wrzeszcząc.

Otwórzcie, wy małe pękate kurduple, czego tu ode mnie chcecie, to pomyłka

Po chwili usiadłam zmęczona. Łzy same napłynęły do oczu. Zniechęcona, sięgnęła po to coś co nazwali jedzeniem.

Co ja wyprawiam, na bogów co ja wyprawiam, drę się jak jakaś głupia elfka, wale pięściami w ściane, jak kretynka, trzymać nerwy na wodzy, [brak kultury] jeszcze mi łzy lecą, no rozkleje się tu na amen i ta głupia suka elfia bedzie miała radochę. Wziąć się w garść. ziąć się w garść i nie pokazać po sobie słabości

_________________
Obrazek


Góra
  Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: "Po drugiej stronie lustra"
PostNapisane: 16 wrz 2008, 20:11 
Offline
Polucja drwala
Polucja drwala
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 17 maja 2008, 17:24
Posty: 237
Lokalizacja: Kraków
Polubił post: 0 razy
Polubiono jego post: 0 razy
O będzie zabawnie, jakaś furiatka się tym razem trafiła za współtowarzyszkę.
Odbiciem myśli był jedynie słodki uśmiech na wąskich ustach.
Nie ma co tracić sił, panienko... Tylko się będziesz denerwować. Pierwszy raz w takim miejscu?
Zapytała starając się ukryć rozbawienie w głosie i odgryzając kolejny kęs jedzenia.

_________________
Obrazek


Góra
  Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Copyrights © 2009 Topory
Powered by piechdesign.pl